historia
Krzyczałam na partnera. Codziennie. — historia Karoliny
Jak 10 lat korporacji, dwójka dzieci i chroniczny brak granic doprowadziły do wypalenia — i co pomogło wrócić. Historia Karoliny, opowiedziana jej słowami.
Karolina ma 38 lat, pracuje w korporacji od 10 lat, ma dwójkę dzieci. Zgodziła się podzielić swoją historią anonimowo.
Weszłam do pokoju i zaczęłam krzyczeć na partnera o miseczkę.
Tak wyglądał mój wtorek. Nie pamiętam, o którą miseczkę chodziło. Pamiętam tylko, że po wszystkim siedziałam na podłodze w łazience i myślałam: co się ze mną dzieje?
Pracuję w korporacji od 2014 roku. Zaczynałam jako junior, teraz jestem team leaderką działu marketingu na region CEE. Przez 10 lat zrobiłam to, co robić się powinno: awansowałam, brałam więcej, dawałam radę. Urodziłam dwójkę dzieci między kolejnymi projektami.
Sygnały, których nie widziałam
Przez 2 lata ignorowałam wszystko, co moje ciało i głowa próbowały mi powiedzieć. Spałam 5–6 godzin. Kawę piłam jak wodę. Na weekendach byłam off fizycznie, ale głowa pracowała. Sprawdzałam maile w piątek o 22:00, w sobotę rano, w niedzielę po obiedzie.
Irytacja była pierwsza. Potem anhedonia — przestałam czerpać radość z rzeczy, które kiedyś ją dawały. Wyjścia z przyjaciółkami zaczęły wydawać się obowiązkiem. Seks — nie chciałam nawet myśleć.
Moment, w którym powiedziałam stop
Moja 7-letnia córka zapytała mnie pewnego wieczoru: Mamo, czy ty w ogóle lubisz być w domu? Poszłam do łazienki i płakałam przez 20 minut. Następnego dnia umówiłam się do psycholożki.
Co pomogło
Terapia — przede wszystkim. Moja psycholożka pomogła mi zrozumieć: nie jestem słaba. Mój układ nerwowy był po prostu w trybie alarmowym przez zbyt długo. Przy okazji jednej z sesji wspomniałam o problemach ze snem. Psycholożka powiedziała o adaptogenach jako wsparciu. Wybrałam Cizena — polska marka, uczciwy skład.
Po 5 tygodniach przestałam krzyczeć o miseczki. Coś się przełączyło. Reakcja stała się spokojniejsza. Jakbym miała ułamek sekundy więcej między bodźcem a odpowiedzią.
Co bym powiedziała sobie sprzed 2 lat
Że dawać radę to nie cnota. Że ignorowanie siebie ma cenę. Że prosić o pomoc to nie jest słabość — to jedyna mądra opcja.
I że miseczka nigdy nie jest o miseczce.
— Karolina, 38 lat, Kraków